Connect with us

Miło cię widzieć. Napisz, czego szukasz!

TRANSKRYPCJA WYWIADU

TRANSPORT NA UKRAINĘ ROŚNIE (ROZMOWA)

O transporcie i logistyce rozmawiał Marcin Dobrowolski z BIZNES24 z Bartoszem Miszkiewiczem, prezesem firmy Symlog.

TRANSPORT NA UKRAINĘ ROŚNIE (ROZMOWA)

MARCIN DOBROWOLSKI, BIZNES24: Naszym pierwszym gościem dzisiejszego dnia jest Bartosz Miszkiewicz, prezes firmy transportowej, spedycyjnej, logistycznej Symlog. Dzień dobry.

BARTOSZ MISZKIEWICZ, SYMLOG: Dzień dobry.


TO JEST AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA ROZMOWY PRZEPROWADZONEJ

NA ANTENIE TELEWIZJI BIZNES24


MD: Na początek pytanie z zupełnie innej beczki, bo powiedzieliśmy o dronach. To zapytam czy Pan już widzi to wykorzystanie dronów w Waszym biznesie?

BM: Będzie to dosyć trudne, prawdę mówiąc. Jednak skala tego biznesu, dostarczania paczek czy dostarczania palet jest zbyt duża. I nie wyobrażam sobie chmary dronów latających nad nami. Ale, wszystko pokaże przyszłość.

MD: Zobaczymy za kilka lat jak rozwinie się ta technologia. Ale my chcemy powiedzieć o tym, jak wygląda obecnie sytuacja w branży TSL, bo Polska przed pandemią była potęgą, jeżeli chodzi o transport, spedycję, logistykę. Byliśmy największym operatorem tego sektora w całej Europie. Jak dzisiaj wygląda sytuacja, jeżeli chodzi o…? Zacznijmy od cen. Może fracht morski – bo ten szalał niesamowicie od początku pandemii. Jak kształtują się ceny frachtu morskiego obecnie?

TRANSPORT NA UKRAINĘ ROŚNIE (ROZMOWA)
źródło: BIZNES24

BM: Od września widzimy bardzo poważne spadki tego frachtu z tego prostego względu, że wszyscy operatorzy spodziewali się, że jakiegoś rodzaju szczyt świąteczny będzie jak co roku. Jednakże widzimy, że tego szczytu świątecznego nie ma. Jak, na razie wyprzedają się zapasy magazynowe, gdzie te magazyny są naprawdę od dwóch lat zapełnione. No i popyt w Europie Zachodniej czy u nas rzeczywiście bardzo się osłabił. Ludzie bardzo pilnują swoich wydatków, ale wiemy, że inflacja właśnie dokłada swoje. No i co? I fracht morski z okolicy 10 000 dolarów w wakacje za kontener czterdziestostopowy spadł do około 2 000 dolarów. No i rzeczywiście to z jednej strony pozwoliło na osiągnięcie jakichś oszczędności przez importerów, którzy przez ostatnie lata bardzo cierpieli z powodu tych wysokich stawek, ale nie wygenerował jakiegoś gigantycznego ruchu, na który armatorzy oczekiwali. Także na chwilę obecną łatwiej jest zaimportować, ponieważ porty nie są zapchane, jest normalnie, działa wszystko bardzo płynnie. Zarówno morze jak i kolej, można powiedzieć, że w tym momencie bije rekordy czasu w dostawie. No ale z drugiej strony nie ma tego towaru tak dużo, żeby armatorzy byli zadowoleni.

MD: A czy ten spadek cen frachtu morskiego przełoży się również na kształtowanie cen frachtu lądowego – kolejowego i samochodowego?

BM: No tak, bo to są takie łańcuchy powiązane, można powiedzieć. Z tego względu, że jeżeli nie ma ładunków na morzu, no to później nie ma tych ładunków na lądzie. No i my na przykład, którzy importujemy bardzo dużo za pomocą frachtu kolejowego, to możemy od razu powiedzieć, jak wygląda sytuacja w Małaszewiczach. Mianowicie przewoźnicy, którzy jeszcze pół roku temu kręcili nosem na krótkie trasy po Polsce, bo oni chcieli tylko jeździć w trasy międzynarodowe – bardzo długie trasy z dostawami kontenerów, obecnie nie mają rzeczywiście co robić. Ich floty przyjmują praktycznie każde zlecenie i ceny frachtu samochodowego również bardzo spadły. Ta sama sytuacja jest w frachcie lądowym, przy imporcie kontenerów z morza, czyli z naszych portów. Dochodzi do tego, że eksport bardzo fajnie funkcjonuje, a nie ma dość importu i ciężko jest rzeczywiście zbilansować te ładunki. Ciężko jest zbilansować transport tak, żeby jeździł w jedną stronę w imporcie z ładunkami importowymi i w eksporcie od razu, żeby się ładowali przewoźnicy właśnie w polskich fabrykach. Jest to trudne do zrobienia.

MD: Ta „arytmia”, która powstała już na początku pandemii, to jest coś, co nam towarzyszy od już niedługo będzie 3 lat w zasadzie – ta nierówność handlowa, jeżeli chodzi o wymianę. Ale powiedział Pan, że jest mniej zamówień, że jest mniej towaru do przewiezienia. Czy to oznacza, że następuje jakiś taki sukcesywny spadek zamówień? Czy nie widać jakichś nowych kierunków, z których zamówienia płyną do firm logistycznych?

BM: No, jest pewnego rodzaju zamieszanie na rynku. Z tego względu, że rzeczywiście od września widzimy dosyć mocny spadek. To było takie mocne tąpnięcie kiedy nagle klienci rzeczywiście zaczęli zamawiać znacznie mniej. Telefony ucichły, kiedy nasza firma akurat jest zbudowana w ten sposób, że bardzo dużo klientów do nas dzwoni bezpośrednio i to od razu widzimy, czy dzwonią, czy nie dzwonią. Więc rzeczywiście był bardzo duży spadek w zapytaniach. Jednakże, jak to się mówi – nigdy nie ma próżni w tym biznesie z tego prostego względu, że nagle zaczęli do nas dzwonić ludzie z innych krajów. Jak zawsze mieliśmy Polaków, którzy chcieli importować bardzo dużo towaru czy eksportować, to w tym momencie mamy wielu kontrahentów z Europy Zachodniej, którzy tak jakby przygotowywali się rzeczywiście do tego zjawiska wręcz friendshoringu, czy nearshoringu. Czyli do przenoszenia produkcji gdzieś z dalekich krajów lub nawet z Europy Zachodniej, (ponieważ tam koszty również bardzo wzrosły), do Polski. I skutkuje to tym, że właśnie dostajemy zapytania na obsługę logistyczną w naszym magazynie, czy też bardzo dużo zapytań na jakieś takie krótkie trasy do Polski z Europy Zachodniej. Również jeżeli chodzi np. o Ukrainę, przez cały okres od wojny mieliśmy bardzo dużo pomocy humanitarnej przechodzącej przez nasz magazyn. Od października tej pomocy humanitarnej jest mniej, ale zauważamy tendencję, gdzie importerzy ukraińscy bardzo się ożywili. Można powiedzieć, że już w ramach takiego zwykłego handlu ten biznes się odbywa w tym momencie, czyli dosyć duży import na Ukrainę, ale już bardziej handlowo, a nie tak pomocowo. Chociaż jeszcze jest trochę perturbacji.

MD: Będziemy się temu kierunkowi ukraińskiemu przyglądać, jak również temu zjawisku nearshoringu. Bo to, co pan powiedział, jest w sumie jedną z najciekawszych rzeczy, jakie usłyszałem ostatnio – to, że spełnia się ta zapowiedź, która była zapowiadana już od wielu, wielu miesięcy, możliwości przenoszenia mocy produkcyjnych być może do Polski i do naszego regionu. Będziemy tego tematu pilnować. Bardzo dziękuję za komentarz. Bartosz Miszkiewicz, prezes firmy Symlog był naszym gościem. Dziękuję pięknie.

 BM: Dziękuję.


Informacje dla inwestorów – przez cały dzień w telewizji BIZNES24

Kup dostęp online do telewizji BIZNES24

Tylko 9,9 zł za miesiąc, 99 zł za roczny dostęp przez stronę BIZNES24.TV

TRANSPORT NA UKRAINĘ ROŚNIE (ROZMOWA)

Click to comment

Chcesz coś dodać? Śmiało!

MOŻE CIĘ RÓWNIEŻ ZAINTERESOWAĆ...

TRANSKRYPCJA WYWIADU

O tym że nastąpił trzeci z rzędu spadek rocznej dynamiki cen konsumpcyjnych i Inflacja HICP w strefie euro wyniosła osiem i pół procent rok...

USA

Amazon pobił oczekiwania rynku. Swoje wyniki za 4 kwartał opublikował również Amazon. Spółka należąca do jednego z najbogatszych ludzi na ziemi miała ponad 149...

USA

Kwartalna sprzedaż Apple najgorsza od 6 lat. Sprzedaż Apple spadła o 5% w IV kwartale zeszłego roku i jest to największy kwartalny spadek od...

TRANSKRYPCJA WYWIADU

Wakacje kredytowe były chyba hasłem, które najmocniej kosztowo obciążyło wyniki banków w 2022 roku. O tym rozmawiał Marcin Dobrowolski z BIZNES24 z Bożeną Graczyk,...

%d bloggers like this: