Connect with us

Hi, what are you looking for?

OTOCZENIE MAKRO

INFLACJA NAJWYŻSZA OD 20 LAT. pROF. MAREK BELKA: TEN POZIOM JUŻ SZKODZI GOSPODARCE (ROZMOWA)

Inflacja w Polsce najwyższa od czerwca 2001 roku. W sierpniu wyniosła aż 5.5% rocznie. Jak mówił w BIZNES24 Prof. Marek Belka, b. premier, b. minister finansów, b. prezes NBP – tak wysoka inflacja nie pomaga już w rozkręcaniu gospodarki po pandemicznej zapaści.


TO JEST AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA ROZMOWY PRZEPROWADZONEJ NA ANTENIE TELEWIZJI BIZNES24


ROMAN MŁODKOWSKI, BIZNES24: W sierpniu wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wyniósł aż 5,5 proc. To oznacza, że koszyk zakupów, za który rok temu płacilibyśmy 100 złotych, w sierpniu tego roku kosztował już 105 złotych i 50 groszy. Tak szybkiego wzrostu cen nie mieliśmy od czerwca 2007 roku, czyli ostatnich miesięcy rządu AWS z Jerzym Buzkiem na czele. Kiedy spojrzymy na poszczególne kategorie okazuje się, że nie ma ani jednej, której ceny by spadały. Nadal najmocniej zdrożały w ujęciu rocznym paliwa, chociaż nie jest to już wzrost 30-to procentowy, jak w maju, czy w czerwcu. A my łączymy się z naszym gościem: profesorem Markiem Belką- przede wszystkim byłym prezesem Narodowego Banku Polskiego, ale też byłym ministrem finansów i premierem, a przede wszystkim profesorem ekonomii. Witamy bardzo serdecznie panie profesorze.

PROF. MAREK BELKA, B. PREZES NBP: Dzień dobry Panu dzień dobry Państwu.

RM: Strasznie wysoka ta inflacja. Wielu analityków przypomina, że to nie jest tak, że ona się zaczęła teraz. To jest powrót do wysokiej inflacji, która się pojawiła, już wystrzeliła przed pandemią. Czeka nas hiperinflacja? Jak bardzo gorzej może być niż teraz?

MB: Na pewno hiperinflacja to na szczęście jest „bajka o żelaznym wilku.” Ale już inflacja podwyższona- taka, jaką dzisiaj przeżywamy ma negatywne skutki dla naszych portfeli. Powoduje dosyć przypadkową redystrybucję, komplikuje życie gospodarcze. Jest to wbrew niektórym absolutnie bezsensownym wypowiedziom, także ze strony urzędników Ministerstwa Finansów. Już inflacja o takim tempie- to już nie pomaga w rozwoju gospodarczym a jest przeszkodą. Co więcej: chciałem zwrócić uwagę na to, Panie redaktorze co Pan nie powiedział, że oprócz rocznych wskaźników inflacji trzeba patrzeć na miesięczne. Otóż sierpień zwykle był takim miesiącem, gdzie mieliśmy do czynienia z miesiąca na miesiąc ze spadkiem cen. To wiązało się z sezonową obniżką cen żywności. W tym roku ceny wzrosły o 3 proc… To powoduje, że to pokazuje zasadniczą różnicę w sytuacji. Mamy naprawdę podwyższoną inflację, która zaczyna się powoli stopniowo, ale jednak nakręcać. To jest niebezpieczne.

CZYTAJ TEŻ: ZRÓB COŚ, BO TWOJE OSZCZĘDNOŚCI SZYBKO TOPNIEJĄ

RM: I właśnie pytanie brzmi: czy to jest już popytowa inflacja, czy jeszcze ciągle podażowa? To znaczy wciąż te szoki cenowe, które zresztą nam zostaną jeszcze na przyszły rok, no bo wiemy, że ceny energii będą dalej rosły. Czy to już jest taka inflacja, już bardziej zakorzeniona w gospodarce, wynikająca z oczekiwań?

MB: Bardzo dobre pytanie. Ale odpowiedź na to nie jest dosyć prosta. Patrzmy na to, jak zachowują się płace. Jeżeli płace rosną szybciej, niż ceny to znaczy, że mamy do czynienia z procesem- ze spiralą inflacyjną, ze spiralą płacowo-cenową. W ostatnim miesiącu bodajże zanotowaliśmy lekkie osłabienie tempa wzrostu płacy przeciętnej, bo to już nie było ponad 10 procent a bodajże blisko 9. Ale w dalszym ciągu to oznacza, że ten proces inflacyjny trwa. Ale oczywiście to jest prawda, że mieliśmy także do czynienia i będziemy niestety dalej mieli z szokami podażowymi, czyli tak zwaną inflacją kosztową. No ale wszystko razem nakręca spiralę.

CZYTAJ TEŻ: PROF. ANCYPAROWICZ (RPP): TO NIE JEST INFLACJA PIENIĘŻNA

RM: Panie profesorze. Pojawiła się taka wypowiedź, już kilka tygodni temu premiera, który powiedział, że istotą polskiego systemu ekonomicznego jest to, że płace rosną szybciej niż inflacja. Czy taki system ekonomiczny jest na dłuższą metę do utrzymania? Czy gdyby potraktować to jako, nie tylko taki polityczny chwyt a deklaracje polityki ekonomicznej to byłaby to polityka zmierzająca do narastania inflacji?

MB: Nie wiem skąd premier Morawiecki takie syntetyczne, mocne stwierdzenie, że tak powiem odnalazł. Być może jacyś doradcy w Ministerstwie Finansów to podrzucili, ale to jest nieprawda. Mógłby powiedzieć coś takiego: Tak długo, jak polska gospodarka rośnie, i to w sensie realnym a to jest prawda w ostatnich blisko trzydziestu latach, to powinniśmy się spodziewać wzrostu płac realnych, czyli żeby płace rosły szybciej, niż wskaźnik cenowy. To jest podstawa podstaw. Jeżeli gospodarka jest dynamiczna, rośnie rzeczywiście, a to mamy od 30 lat, no to wtedy i poziom życia powinien rosnąć.

RM: Patrzymy na tę inflację i myślę że na rynku trwają… mogę to określić- zakłady o grube pieniądze, kiedy będzie podwyżka stóp procentowych. Ciekaw jestem na bazie Pańskiego doświadczenia finansowego i doświadczenia bankiera centralnego: Czy Rada Polityki Pieniężnej już powinna była coś zrobić w kontekście wysokiej inflacji, czy też ma jeszcze czas? Czy w listopadzie? Czy może poczekać do pierwszego kwartału? Jakie są Pańskie odczucia w tej kwestii?

MB: Przede wszystkim prezes Glapiński mówi, że to, że inflacja od połowy przyszłego roku powinna zelżeć. Problem tylko, czy będzie się obniżać z poziomu właśnie np. dzisiejszego 5,5%, czy z poziomu np. ośmiu czy siedmiu procent. Ja nie chcę powiedzieć, że takie są moje przewidywania. Ale faktem jest, że kolejne odczyty inflacji zaskakują nas in plus, czyli minus właściwie. Czyli sytuacja jest poważniejsza niż myśleliśmy. No cóż, ja myślę, że po pierwsze powinna się zmienić zasadniczo retoryka. Nie powinniśmy obiecywać rynkowi przedłużania obecnego ultraniskiego poziomu stóp procentowych ad calendas graecas. I uważam, że powinno dosyć szybko nastąpić… Powinna nastąpić pewnego rodzaju sygnalna podwyżka stóp procentowych. To by zmieniło sentymenty na rynku. Rynek zacząłby się spodziewać podniesienia stóp. Złoty by się wzmocnił, to by samo z siebie, jakby to powiedzieć byłoby czynnikiem hamującym inflację. Natomiast dla gospodarki by to nie było właściwie żadną szkodą. Ja chcę powiedzieć, że gospodarka dzisiaj rośnie szybko i jeżeli mamy problemy z inwestycjami, to przecież nie dlatego, że mamy niedobór kapitału albo że jest on za drogi. Co więcej: ostatnie dane pokazują, że pogarsza nam się bilans handlowy. To jest akurat bardzo taki charakterystyczny moment, kiedy można powiedzieć, że gospodarka zaczyna jakby przyspieszać. Bo wtedy import rośnie. Oczywiście możemy dopatrywać się tam także czynników, powiedzmy sobie po stronie podaży typu np. w przemyśle samochodowym mamy przecież problemy z microchipami, czyli półprzewodnikami. Więc, ale w każdym razie należałoby zmienić, że tak powiem przekaz dla rynku. Ale przede wszystkim po stronie polityki budżetowej, czyli fiskalnej należałoby uporządkować sytuację. Znaczy pokazać jaki jest rzeczywiście stan finansów, wcale nie musi być tak dramatyczny, jak mówi opozycja ale na pewno nie będzie tak fantastyczny, jak mówi rząd. I pokazać jak będziemy chcieli z sytuacji nienormalnej wychodzić. Oczywiście mowy dzisiaj nie powinno być o dalszym skupie aktywów ze strony NBP, on jest po prostu niepotrzebny. Gospodarka wychodzi zdecydowanie z covidowej recesji i problem jest tyko żeby jej struktura się wyprostowała, to znaczy na korzyść inwestycji.

RM: Jasne, Panie profesorze- bardzo serdecznie dziękujemy za rozmowę i czas. Prof. Marek Belka- były prezes Narodowego Banku Polskiego, minister finansów i premier, nie licząc innych ważnych ról związanych z gospodarką i finansami był naszym gościem.  Wszystkiego dobrego Panie profesorze, dziękujemy.

MOŻE CIĘ RÓWNIEŻ ZAINTERESOWAĆ...

RYNKI

Na skokowy spadek cen stali - jeszcze chyba nie ma co liczyć. W sierpniu na świecie wyprodukowano 157 milionów ton stali - o prawie...

TRANSKRYPCJA WYWIADU

TO JEST AUTOMATYCZNA TRANSKRYPCJA ROZMOWY PRZEPROWADZONEJ NA ANTENIE TELEWIZJI BIZNES24 ROMAN MŁODKOWSKI, BIZNES24: Naszym gościem jest prof. Eryk Łon- członek Rady Polityki Pieniężnej. Panie...

USA

Amerykański bank centralny zdecyduje dziś o wysokości stóp procentowych za oceanem. Komunikat po posiedzeniu będzie ogłoszony o 20stej polskiego czasu.

FX

Czwarta z rzędu podwyżka stóp procentowych na Węgrzech umocniła forinta, ale nieznacznie. Główna stopa procentowa na Węgrzech będzie od jutra wynosić 1.65%.